Na torze jak w operze

12 sierpnia podczas wyścigu dwójek w kolarstwie torowym pań wydarzyło się coś niezwykłego. Chińska reprezentacja (Gong Jinjie i Zhong Tianshi) wygrała złoto pokazując niezwykłą klasę sportową, pędząc po welodromie z prędkością około 50 km/h. Zwyciężczynie pobiły rekord świata wyprzedzając Rosjanki i Niemki, z którymi od lat zacięcie rywalizują. Drugą „niesamowitością” wieczoru okazały się frapujące wzory na kaskach chińskich sportsmenek.

Nakrycia głowy, które służą głównie bezpieczeństwu zostały przemienione w dzieła sztuki. Ozdobiono je grafikami postaci Opery Pekińskiej, w taki sposób, żeby te oryginalne oblicza zerkały na nas, podczas gdy zawodniczki przechylają w wysiłku głowy poszukując optymalnej pozycji do jazdy.

Opera Pekińska to klasyczna forma teatru, niezwykle symboliczna i alegoryczna, dość trudna w odbiorze dla europejczyka. Czas akcji określa muzyka, a podczas przedstawień niemal nie używa się dekoracji. Aktorzy posługują się wyłącznie symbolicznymi rekwizytami, a funkcję i pozycje społeczną określają noszone przez nich stroje. Maski oznaczają charakter postaci, a kolor to jej główne cechy. Czerwona maska, jak kaski kolarzy torowych, jest maską człowieka uczciwego.

Aerodynamiczne kaski pomalowane na szczęśliwy dla chińczyków, czerwony kolor, przestawiają oblicza legendarnych wojowniczek, głęboko zakorzenionych w kulturze Chińskiej. Taka forma ekspresji jest świetną promocją tradycji tego kraju (zdjęcia złotych medalistek rozprzestrzeniają się w zawrotnym tempie w internecie). To również doskonały sposób na podkreślenie kreatywnego designu „made in China”, zrywającego ze stereotypem niskiej jakości i powielania pomysłów. Kaski zostały zaprojektowane i wykonane przez studio Incolor, a główny pomysłodawca to zapalony rowerzysta, od lat budujący i zdobiący jednoślady.

Następnego dnia po pamiętnym dla Chinek wyścigu, podczas rywalizacji mężczyzn, mogliśmy obejrzeć jeszcze jeden oryginalny wzór, który mocno wyróżniał z tłumu kolarza torowego Xu Chao.

Zdjęcia: Reuters