W imię prędkości

Pierwsze tory kolarskie zaczęły powstawać w drugiej połowie XIX stulecia. Początkowo długie i pozbawione stromizn welodromy szybko zaczęły ewoluować w stronę obiektów umożliwiających osiąganie jak największych prędkości. Długość toru zmniejszała się, proste zyskały niewielkie nachylenie, a nawroty pochylono pod kątem ponad 45 stopni. Wszystko w imię prędkości

Tekst: Jakub Zimoch

Wypełniony ludźmi welodrome Kuipke w Gandawie
Wypełniony ludźmi welodrom Kuipke w Gandawie | ©kramon

Współczesne welodromy to najczęściej kryte obiekty z możliwością regulacji warunków panujących wewnątrz – wyższa temperatura sprzyja szybszej jeździe. Najpopularniejsze tory mają obecnie 250 m długości, ale w użyciu znajdują się również tory o długości 333,33 m. Tory używane podczas zawodów najwyższej rangi pokryte są deskami (najlepsza jest sosna syberyjska), ale w niższych kategoriach nie brakuje torów betonowych.

Kreski na deskach

Francuskie „Côte d’azur”, swojski „trotuarek” – to w torowym żargonie błękitny obszar pomiędzy właściwym torem a centrum welodromu. Ściganie się na tym obszarze kończy się dyskwalifikacją, a w niektórych dyscyplinach (np. w jeździe na dochodzenie) sędziowie rozkładają na nim specjalne gąbki skutecznie odstraszające kolarzy od skracania dystansu.

Czarna linia jest pierwszą, jaką napotkamy, wspinając się po stromiźnie toru. Znajdując się 20 cm nad błękitnym obszarem, dolna krawędź tej linii wyznacza długość toru. 90 cm ponad początkiem toru znajduje się czerwona linia, zwana również sprinterską. Pokazuje ona optymalny tor jazdy po torze, a w konkurencjach sprinterskich niedozwolone jest wyprzedzanie poniżej tej linii. Co najmniej 250 cm od początku toru namalowana jest niebieska linia, zwana linią „sztajerowską”. Wykorzystywana jedynie w madisonie – zawodnicy, którzy w danym momencie nie biorą udziału w wyścigu, muszą znajdować się ponad tą linią.

Obok linii biegnących wokół toru, na deskach znajdują się również linie prostopadłe do kierunku jazdy. Linia mety umieszczona jest na końcu prostej – jest to czarna linia na białym tle. Dokładnie na środku prostych znajdują się czerwone linie wykorzystywane w konkurencjach na dochodzenie. Biała linia oznacza 200 m do finiszu.

Torowe konkurencje

Wyścig na kreskę lub scratch to format z najprostszymi zasadami: kolarze ścigają się na określonym dystansie, a zwycięzcą zostaje zawodnik, który pierwszy przeciął linię mety.

Wyścig punktowy polega na zbieraniu przez kolarzy punktów na finiszach po określonych z góry okrążeniach. Tryumfatorem zostanie ten, kto zebrał największą liczbę punktów.

Wyścig punktowy najbardziej przypomina ściganie na szosie | ©kramon

Wyścig eliminacyjny. Więcej tu dzieje się na tyle peletonu niż na jego czele. Po każdym okrążeniu z rywalizacji odpada zawodnik, który jako ostatni przekroczył linię mety. Wyścig kończy efektowny sprint ostatniej dwójki.

Madison lub wyścig amerykański to format, w którym o zwycięstwo rywalizują dwuosobowe zespoły, jednak w danym momencie ścigać się może tylko jeden kolarz z dwójki. Zawodnicy, którzy nie biorą udziału w wyścigu, okrążają tor ponad niebieską linią bądź w ogóle zjeżdżają z toru. Zmiana rywalizującego zawodnika odbywa się poprzez widowiskowe „podanie ręki”. Zwycięża drużyna, która nadrobiła nad resztą najwięcej okrążeń bądź w przypadku remisu wygrała najwięcej sprintów.

Omnium to torowy wielobój, na który składają się scratch, wyścig indywidualny na dochodzenie, eliminator, jazda na czas, lotne okrążenie i wyścig punktowy. Po każdej konkurencji zawodnikom przyznawane są punkty, a zwycięzcą zostaje ten, kto zgromadził ich najwięcej.

Sprint to zawody, w których bierze udział tylko dwóch zawodników, a zwycięzcą zostaje pierwszy na mecie.

Sprint olimpijski rozgrywany jest z udziałem dwóch trzyosobowych drużyn, które startują po przeciwnych stronach toru. Po każdym okrążeniu jeden zawodnik zjeżdża i nie bierze udziału w dalszej walce. Wygrywa drużyna, która trzy okrążenia pokona najszybciej.

Keirin to wyścig, w którym 9 zawodników startuje za prowadzącym motocyklem (derną), który stopniowo przyspiesza, by ostatecznie zjechać z toru i umożliwić sprint całej grupie.

Jazda na czas rozgrywana na dystansach do 1 kilometra ze startu zatrzymanego.

Wyścig indywidualny na dochodzenie. Zawodnicy startują po przeciwnych stronach toru i starają się dogonić oponenta. Wyścig kończy się, gdy jeden z kolarzy zostanie złapany lub po przejechaniu określonego dystansu (4 km – mężczyźni, 3 km – kobiety). Rozwinięciem tego formatu jest wyścig drużynowy na dochodzenie, gdzie gonią się 4-osobowe drużyny. 

Zmiana w madisonie | ©kramon

W pogoni za rekordami

Od początku kolarstwa wielkie zainteresowanie budziło bicie rekordów, by zobaczyć, gdzie znajdują się ludzkie granice. Początkowo notowano rekordy nawet na najbardziej dziwnych dystansach i jednostkach czasowych. W 1948 roku UCI ograniczyło liczbę rekordów i sprecyzowało warunki ich ustalania. Od tego czasu rejestracja rekordów jest oficjalna. Kiedy w 1967 r. na torze w Meksyku rozprawiono się ze wszystkimi amatorskimi rekordami, stwierdzono, że jazda na dużej wysokości ponad poziomem morza jest znacznie szybsza. Merckx i Moser bili swoje rekordy w Meksyku. UCI wprowadziło kategorię rekordów na torach położonych powyżej 600 m n.p.m. Rozróżniano rekordy bite na torach otwartych i krytych. Są rekordy elity (kiedyś z podziałem na zawodowców i amatorów) i juniorów, mężczyzn i kobiet, a do tego olimpijskie, krajowe oraz poszczególnych torów. Technologiczny wyścig w zakresie konstrukcji rowerów zmusił w 2000 roku UCI do jasnej definicji, co jest, a co nie jest rowerem – i rekordy zaczęto na nowo liczyć od ery Merckxa. W 2014 roku surowe zasady nieco rozluźniono. Za rekordy uznawano w pewnym czasie wyniki uzyskane tylko w próbach samodzielnych. Teraz liczy się je w siedmiu konkurencjach. Największą renomą cieszy się rekord w jeździe jednogodzinnej, który obecnie należy do Bradleya Wigginsa (54,526 km) i Molly Schaffer Van Houweling (46,273 km). Największymi łowcami rekordów w historii są Jeannie Longo i mało znany Rosjanin Aleksander Romanow, specjalizujący się w jeździe za motocyklem. Bili oni rekordy po 29 razy. W oficjalnych tabelach UCI tor w Pruszkowie widnieje jeden raz – w konkurencji sprintu drużynowego kobiet. Rekord ten ustanowiły Chinki.

Tekst ukazał się w SZOSIE 1/2016. Tematem tego numeru był TOR. W wersji drukowanej i cyfrowej – do końca mistrzostw w promocyjnej cenie – można kupić to wydanie w Kiosku SZOSY:

– wydanie drukowane: SZOSA 1/2016
– wydanie cyfrowe: SZOSA 1/2016

 

Chcesz czytać więcej?

Zaprenumeruj SZOSĘ