PIERWSZE PAKOWANIE

Foto: Kristian Pletten/Apidura

O rowerach – z racji tego, że kiedyś się na nich ścigałam, a od kilku już lat je sprzedaję – wiem wszystko. O bikepackingu wiem… prawie nic. A raczej bardzo mało i tylko tyle, ile zdołałam przyswoić w teorii, przygotowując się od blisko roku do wyprawy „na lekko” w rumuńskie Fogarasze. Ale od czegoś trzeba przecież zacząć

Tekst: Katarzyna Dubrownik

Zawodowa dociekliwość kazała mi zgłębić temat dość systematycznie, co z kolei zaowocowało osobistymi odkryciami na miarę koła. Już od pierwszych wizyt na różnego rodzaju stronach i w sklepach ze sprzętem outdoorowym, dedykowanych forach rowerowych i turystycznych w oczy kolą ceny. Wszystko, co lekkie i wykonane za pomocą nanotechnologii, jest zwyczajnie drogie. Ponieważ w podróż wybieram się z mężem, kwoty za te ultralighty przyszło pomnożyć przez dwa.

GDZIE I JAK SPAĆ

Namiot
Trudno jest znaleźć dwuosobowy namiot o wadze poniżej 1 kg za cenę mniejszą niż tygodniowe wakacje dla całej rodziny. A najlepiej taki o dobrych warunkach wiatro- i wodoodpornych, przy jednoczesnej oddychalności i nierozstawiany na kijach trekkingowych. Po kilku dniach spędzonych na wertowaniu specyfikacji, opinii doświadczonych outdoorowców, porównywaniu cen w Europie i na reszcie kontynentów wybór padł na namiot The Specialist Duo australijskiej marki Sea to Summit – wodoodporność: 1000 mm, oddychalność: 700MVTR (7000 g), nylon shell, łączna waga z opakowaniem: 846 g, wymiary po spakowaniu: 28×13 cm, ceny: 1400-2150 zł.

Zanim zdecydowałam się akurat na ten namiot, pod rozwagę brałam również inne rozwiązania.

Hamak/hamak + tarp
Superlekkie rozwiązanie pozwalające zaoszczędzić nie tylko na wadze, ale również na karimacie, co jest nieuniknione w przypadku wyboru namiotu. Zrezygnowałam z tego pomysłu ze względu na plany wyjazdu w niedalekiej przyszłości również do Szkocji, gdzie trudno byłoby namierzyć jakieś drzewa do rozpięcia hamaka.

MSR Carbon Reflex 2P Tent
Superjakość, ale droższy i jednak odrobinę cięższy. Plusy: samonośny karbonowy stelaż, który eliminuje konieczność wożenia śledzi. Minusy: cena, najtańszy kosztuje ok. 2400 zł.

Tarp
Zawsze trzeba poszukać jakichś patyczków lub drzew, żeby to rozstawić, a jeśli ma swój stelaż, to o kosmicznie długich „kijach”, trudnych do spakowania. Brak podłogi i dwóch ścian, więc choćby nie wiem, jak kombinować, zawsze będzie przeciąg. No i ten brak „prywatności”. Jak dla mnie – za duży survival. Plusy: niska waga i niska cena.

Inne namioty dwuosobowe poniżej 1 kg
Niedostępne już w sprzedaży, jak np. rewelacyjny Coleman Riegel x 2 (waga ok. 960 g) lub Fly Creek UL2 Platinum firmy Big Agnes (ok. 990 g + śledzie + torba). Trudne do sprowadzenia (brak opcji wysyłki do Polski) i cena od 2100 zł + cło + ewentualny transport.

Foto: CoffeeTeaTrip

Śpiwór
Najlżejsze i najcieplejsze są śpiwory puchowe. Do tego bardzo dobry współczynnik kompresji i mamy produkt idealny, np. w postaci najlżejszego na świecie śpiwora puchowego Cumulus Magic o niewyobrażalnej wadze 245 g. Zanim jednak rzucicie się do sklepów w poszukiwaniu najtańszego (ja znalazłam za 639 zł), najpierw musicie ustalić, w jakich warunkach będziecie śpiwora używać.

Przede wszystkim – czy planujecie wyprawiać się w nieznane tylko latem, czy niestraszne są wam warunki wczesnowiosenne lub będziecie się gdzieś wypuszczać również jesienią? Jest to istotne do ustalenia najniższej temperatury komfortu, w jakiej najprawdopodobniej przyjdzie wam spać (nie patrzymy na wartości graniczne śpiwora!). Poza tym ważne jest, czy będziecie spać w namiocie, czy raczej w schroniskach oraz czy macie miejsce i czas, żeby odpowiednio zadbać o wasz drogi puchowy śpiwór, rozwieszając go i wietrząc pomiędzy wyprawami.

W przypadku wrażliwych na wilgoć śpiworów puchowych pomocna może okazać się ich wcześniejsza impregnacja specjalnie do tego przeznaczonymi środkami, jednak podczas długotrwałego użytkowania w mocno deszczowym klimacie śpiwór ten szybko traci swe właściwości termiczne. Alternatywą jest więc wybór śpiwora z wypełnieniem syntetycznym.
Ponieważ ciężar takiego śpiwora zależy od temperatury komfortu (im wyższa temperatura komfortu, tym cięższy i większy gabarytowo produkt), spędziłam dość dużo czasu na szukaniu śpiwora idealnego, w którym nie zmarznę na przełęczy na wysokości 2000 m n.p.m., gdzie nawet latem leży śnieg, a temperatury w nocy spadają do 0°C. W walce o jak najniższą wagę pomogło mi odkrycie faktu, że do każdego śpiwora – ze względu na higienę i jak najdłuższy czas użytkowania bez częstego prania, które wpływa destrukcyjnie na jego cechy użytkowe – należy dokupić coś w rodzaju prześcieradła.

Absolutny według mnie lider superlekkich i innowacyjnych produktów turystycznych to wspomniana wyżej marka Sea to Summit, która produkuje wkładki dodatkowo podnoszące komfort cieplny śpiwora. Po zakupie ważącej zaledwie 260 g, z opakowaniem, wkładki Thermolite Reactor (+10°C) zakres wyboru najlżejszego śpiwora syntetycznego znacznie się powiększył.

Niestety, nie ma jeszcze (albo nie dotarłam do informacji) śpiwora syntetycznego ważącego mniej niż 550 g! A taki ważący te ponad pół kilograma, udało mi się nabyć za całkiem przyzwoite pieniądze. Śpiwór Husky Mikro +2 wybrałam spośród następujących pozycji:

Deuter Dreamlite 500
» Waga: 600 g
» Temp.: 13°C
» Wymiary po spakowaniu: 12×25 cm
» Cena (najniższa, jaką znalazłam): 264 zł

Hannah Micro 80
» Waga: 650 g
» Temp.: 14°C
» Wymiary po spakowaniu: 16×25 cm
» Cena (najniższa, jaką znalazłam): 270 zł

Robens Xtra Lite 700
» Waga: 650 g
» Temp.: 17°C
» Wymiary po spakowaniu: 25×12 cm
» Cena (najniższa, jaką znalazłam): 199 zł

Husky Mikro
» Waga: 550 g (bez opakowania)
» Temp.: 14°C
» Wymiary po spakowaniu: 12×23 cm
» Cena (najniższa, jaką znalazłam): 240 zł

Materac czy mata?
Do wyboru mamy karimaty, materace i inne maty samopompujące, które są doskonałą i niezbędną moim zdaniem izolacją od podłoża podczas biwaku pod gołym niebem. W wersji ultraminimalistycznej pod śpiworem można rozłożyć folię izolacyjną albo nawet tak zwany koc ratunkowy, ale jeśli nie chcemy rano być „połamani” i tym samym niezdolni do dalszej długiej jazdy, lepiej jednak zabrać coś grubszego. Szukałam więc czegoś wytrzymałego, dość grubego, lekkiego i taniego. Nie do końca udało się z tym tanim, ale znów się czegoś nauczyłam.

Najlepsze, ale też najdroższe produkty, które mają dobry stosunek grubości do lekkości i wielkości po spakowaniu, to maty samopompujące marek Sea to Summit, Robens, Therm a Rest. Nie odstają od nich również produkty Coleman i Salewa. Waga tych najlżejszych waha się od 500 do 900 g w zależności od rozmiaru i grubości wypełnienia, a ceny oscylują w granicach od 250 do 600 zł. Bardzo dobra (przetestowana już przeze mnie w warunkach polowych) okazała się również dziwnie tania w stosunku do swej jakości mata Regatta Napa Ultra750 MAT (grubość 2,5 cm) – cena regularna 259,99 zł, ale przecenioną kupiłam za 129 zł. Deklarowana waga 750 g była nawet mniejsza o 9 g, a po spakowaniu mata okazała się idealna nie tylko do bikepackingu. Przez zupełny przypadek trafiłam na jeszcze lżejsze, a co ważniejsze – dużo mniejsze po spakowaniu rozwiązanie, w postaci ultralekkiego materacyka dmuchanego Robens Vapour (grubość 6,5 cm). Cena 269 zł trochę mną wstrząsnęła, za to do myślenia dała mi nie tyle waga, 418 g, co „wielkość” materacyka po spakowaniu – dwa egzemplarze zmieszczą się w średniej objętości bidonie.