Giant TCR 2025 – test

Zdjęcia: Hania Tomasiewicz

„Ten rower jest niezwykle lekki i sztywny”. Czytaliście takie zdanie tak wiele razy i przy tak wielu okazjach, że pewnie już je pomijacie wzrokiem. Powstrzymuję się, jak mogę, od używania go, bo przestało nieść jakiekolwiek znaczenie i kojarzone jest głównie z marketingową papką. Rzecz jednak w tym, że to… najważniejsze, co należy powiedzieć o rowerze takim jak Giant TCR.

On JEST bardzo lekki i sztywny. Właśnie z tego wynikają jego wspaniałe własności jezdne. Nie chodzi tu bynajmniej tylko o ramę, lecz o całość zbudowaną z poszczególnych komponentów, od kierownicy po opony. Każdy ruch ciała znajduje natychmiastowe odzwierciedlenie w ruchu roweru i to jest wrażenie, jakiego nie da się uzyskać na pierwszej z brzegu szosówce, o gravelach czy MTB nawet nie wspominając. Giant TCR pozwala przypomnieć sobie o tym wszystkim, co jest tak piękne w szosie – o absolutnej prostocie i minimalizmie. I maksymalnej efektywności.

Równie prosty i oszczędny w formie jest sam wygląd ramy. Prawie nie różni się ona kształtem od wcześniejszych roczników, jakby jej twórcy chcieli nam powiedzieć: „Tu już w zasadzie nie ma nic do poprawienia”. Popatrzcie zresztą sami: gdyby na podstawie dwóch poniższych zdjęć zagrać w „Znajdź różnice”, wcale nie byłoby łatwo.

Giant TCR Advanced Pro 0 MY2021
Giant TCR Advanced Pro 0 MY2025

Delikatne linie, niewielkie przekroje, klasyczny kształt szosowej ramy… Chwileczkę, klasyczny? Pamiętajmy, że to właśnie Giant w latach 90-tych zrewolucjonizował podejście do projektowania szosowych ram, zrywając z dogmatem idealnie poziomej górnej rury. W międzyczasie sloping stał się standardem dla całej branży, więc faktycznie można nazywać go już rozwiązaniem tradycyjnym czy klasycznym, pamiętajmy jednak, kto tę tradycję zapoczątkował. W każdym razie jeśli porównać TCR do ram aero lub endurance, ze wszystkimi ich „systemami” i „technologiami’, wydaje się czysty, lekki, wręcz surowy – i w tym sensie tradycyjny.

Oczywiście nie byłoby sensu wprowadzać na rynek nowej wersji ramy, gdyby nie różniła się ona technicznie od poprzedniej, więc mimo uderzających podobieństw znajdziemy tu kilka różnic. Wynikają one głównie z innowacji technologicznych, m. in. zmiany sposobu cięcia tkaniny węglowej przed laminowaniem oraz nowej metody wypełniania wnętrza ramy w trakcie procesu (jeden „balon” zamiast trzech).

Jeśli jesteś nerdem, spodoba ci się zapewne tabelka, którą zawarliśmy w tym artykule, w której rozpisano zyski wagowe uzyskane względem poprzedniej wersji (i z której jasno wynika, że wszystko rozbija się o tę zintegrowaną sztycę w SL).

Jeśli nim nie jesteś, wystarczy zapewne informacja, że rama jest trochę lżejsza, trochę sztywniejsza i trochę sprawniejsza aerodynamicznie niż 9. generacja. Czas zaakceptować fakt, że w dziedzinie rowerów szosowych postęp dokonuje się już naprawdę małymi kroczkami.

Jeśli zarazem nie jesteś też wyczynowym zawodnikiem, możesz spokojnie założyć, że wszystkie te różnice są dla ciebie absolutnie nieistotne (np. nieco ponad 3% lepszy wyższy współczynnik sztywność/masa w modelu Advanced SL względem modelu z 2021 r. – cóż to wnosi dla zwykłego śmiertelnika?).

Rzecz jasna, nie należy tych drobnych osiągnięć całkiem bagatelizować, bo na przestrzeni lat składają się one na duży postęp. Giant podkreśla: to jest ciągła ewolucja.

Przyjrzyjmy się więc owocowi tej ewolucji, który dotarł do nas pod postacią modelu Advanced Pro 0 Di2, czyli wprawdzie nie flagowego SL, ale wciąż z samego topu. Dla mnie nawet lepszy, bo nie ma zintegrowanej sztycy, z którą zawsze jest problem w rowerach testowych. Rama cięższa niż SL dość zauważalnie, bo o ponad 100 g (choć wciąż bajecznie lekka – 800 g), za to widelec dokładnie ten sam (330 g).

Jeździłem krótko, więc jeśli wyrobiłem sobie opinię, to jest ona z pewnością powierzchowna, niemniej jednak nie mam wątpliwości – to jest rower-marzenie. Nawet jeśli wygląda dość zwyczajnie, w rzeczywistości jest bestią, która tylko czeka, by zaatakować. Prowadzi się agresywnie i jest niezwykle dynamiczny. To taki sprzęt, na którym co chwila stajesz w korby, przyspieszasz, czekasz na kolejny zakręt, żeby się w niego pięknie złożyć. Wąski kokpit pogłębia wrażenie super-reaktywności do tego stopnia, że osoby nienawykłe do takiej jazdy mogą się w pierwszym kontakcie poczuć na TCR niepewnie. Muszę tu dodać, rower, na którym jeździłem, był na mnie trochę przymaławy i miałem wrażenie, że przez to reaguje nawet zbyt gwałtownie, jakbym trochę zbyt mocno dociążał przednie koło. Mam 177 cm wzrostu i wolałbym ramę M/L.

Rzecz, która spodobała mi się najbardziej, nie wiąże się jednak z własnościami jezdnymi TCR’a, lecz z kwestiami znacznie bardziej przyziemnymi.

Po pierwsze, w tym rowerze wszystko działa idealnie. Po prostu. Hamulce hamują. Biegi wskakują z idealną precyzją. To też jest w dużej mierze efekt sztywności ramy i innych elementów. Żadnych pisków, stuków, nie słychać żadnych zbędnych dźwięków, nawet piasta nie terkocze, gdy puścisz korby. Jest tylko szum opon na asfalcie i wiatru w uszach. Poezja. Wiem, ludzie przeważnie lubią, jak im piasta głośno cyka, ja wolę przemykać po cichutku.

Po drugie, mamy tu wprawdzie czysty kokpit ze schowanymi przewodami, ale nie oznacza to wcale jakichkolwiek utrudnień podczas ustawiania mostka czy kierownicy. Wygoda i łatwość obsługi to w dłuższej perspektywie użytkowania sprzętu bardzo ważne sprawy. A propos takich udogodnień – jak to miło, gdy w komplecie z rowerem dostajesz uchwyt do komputerka.

Po trzecie, cena (30 tys.) i to, co za nią dostajemy (m. in. pomiar mocy Giant Power Pro, Ultegra Di2, unikatowe koła z karbonowymi szprychami, opony tubeless, karbonowa kierownica). Dużo dobrych rzeczy. Naprawdę dużo. Co więcej, jeśli popatrzeć na całą linię Advanced Pro, tańsze modele wydają się równie ciekawe, popatrzcie choćby na model na 105 Di2, który też ma np. pomiar mocy w korbie. Trzeba przyznać, że to jest akurat specjalność Gianta, bardzo wysoka jakość w przyjaznej cenie, nie sposób tego nie docenić.

Całość kolekcji TCR jest do obejrzenia na stronie firmy Giant Polska, która dostarczyła nam testowy rower.

Written By
More from Redakcja