500 km w słusznej sprawie – już po raz drugi


„Wśród nas jest ogrom pozytywnej energii. Wystarczy ją zgromadzić i nadać jej odpowiedni kierunek” – tak akcję „Everesting – wjeżdżamy z pomocą!” podsumowali w 2021 r. jej organizatorzy. Rok później wracają z jeszcze bardziej szalonym, wirtualnym wyzwaniem, aby po raz kolejny zwrócić uwagę na problem agresji i bezpieczeństwa na polskich drogach oraz ponownie wesprzeć Fundusz Pomocy Ofiarom Wypadków Kolarskich.

To już było. vEveresting – wirtualna wspinaczka charytatywnie

6 lutego 2021 o godzinie 7:00 ruszył event na Zwift. W stronę wirtualnej góry Alpe du Zwift wystartowało 168 osób, które swoją obecnością zdecydowały się wspomóc akcję. Na szczyt podjazdu przynajmniej jeden raz wjechało 129 osób. Aż 30 osób “wkręciło” licznik przewyższeń na wartość 8848 m lub więcej. Najszybszy vEveresting trwał nieco ponad 9 godzin, najdłuższy ponad 16 godzin. Niektórzy wyjechali tylko kilkaset metrów, inni kilka podjazdów. Każdy wedle własnego samopoczucia oraz możliwości. Liczyła się obecność i wsparcie akcji – a to się udało!
To wszystko przełożyło się też na realną pomoc finansową. W sumie podczas eventu zebrano 11.758,70 zł, z czego w wirtualnej skarbonce znalazło się 4250 zł, a 7508,70 zł wpłynęło do Funduszu z licytacji przedmiotów przekazanych przez nieocenionych sponsorów.
„Już wtedy byliśmy pewni, że musimy to powtórzyć, choć liczyliśmy się z tym, że nie będzie to proste do przebicia” – wspomina organizator, Paweł Nowakowski z klubu kolarskiego „Na Osi”

500 kilometrów na trenażerach

Po kilku długich naradach w głowach organizatorów zrodził się naprawdę piekielny pomysł – 500 kilometrów na trenażerach. – To przecież blisko, tak, jak z Warszawy do Ustrzyk Górnych, Zgorzelca, Kołobrzegu lub na Hel, przekonywaliśmy samych siebie – mówi Paweł. – Z drugiej strony, może i w lecie, przy świetnej pogodzie jest to do zrobienia. Ale w zimie, a do tego na trenażerze? To już brzmi jak prawdziwa rzeź! Mieliśmy duże obawy, pomimo to postanowiliśmy spróbować, więc 5 lutego o godzinie 8:00 wyruszymy w wirtualną trasę Roule Ma Poule, będącą częścią mapy Francji na Zwift. Do przejechania jest dystans 500 kilometrów z przewyższeniem 3152 metry.

Więcej szczegółów na stronie facebook’owego wydarzenia https://www.facebook.com/events/3048126902102950

Matej Mohorič. Kolarska gwiazda w szczytnym celu

Paweł podkreśla rolę sponsorów. – Nie byłoby całego tego zamieszania bez ich wsparcia. A ich tegoroczne zaangażowanie przerosło nasze najśmielsze oczekiwania. Otrzymaliśmy masę świetnych nagród i gadżetów, które już można licytować poprzez serwis Allegro. Jednak ekipa z Rudy Project Polska rozbiła bank, a po przeczytaniu ich maila długo zbieraliśmy szczęki z podłogi. Dzięki ich staraniom na nasz apel odpowiedział sam Matej Mohorič, kolarz Bahrain Victorious i aktualny Mistrz Słowenii. Matej na naszą aukcję przekaże własnoręcznie podpisany i oklejony w barwy narodowe Słowenii kask Rudy Project Spectrum. W takim kasku Matej jeździ na co dzień. A kto inny jak nie on najlepiej wie, jak ważna jest niezawodna ochrona głowy? Pamiętacie jeszcze tegoroczne Giro di Italia i jego koszmarnie wyglądający upadek na 9 etapie? Zresztą nie trzeba być kolarzem World Tour, żeby wiedzieć jak ważny jest to element. W naszej amatorskiej kolarskiej codzienności nieraz zdarzają się groźnie sytuacje lub upadki – przypomina Paweł.

Noga z gazu na widok rowerzysty.

Nawiązanie do bezpieczeństwa na drodze nie jest przypadkowe. Cała akcja ma celu, podobnie jak podczas pierwszej edycji, zbieranie środków na Fundusz Pomocy Ofiarom Wypadków Kolarskich założonego przez Tobiasza Jankowskiego. – Poznaliśmy go przy okazji vEverestingu – opowiada Paweł. – Był to punkt zwrotny, dzięki któremu obraliśmy konkretny cel wsparcia. Tobiasz to człowiek, który pokochał kolarstwo bez pamięci i dodatkowo zaangażował się w działalność charytatywną. Twórca hasła ”Stop agresji na drodze”, które szybko zaczęło przyświecać również naszej akcji. Wraz z powstałą w 2015 roku Fundacją Ukryte Marzenia, założył Fundusz Pomocy Ofiarom Wypadków Kolarskich. „Moim marzeniem jest, żeby kierowcy w Polsce zdjęli nogę z gazu na widok rowerzysty i z odpowiednią odległością ich wyprzedzali, czyli z zachowaniem 1,5 metra”– to słowa Tobiasza, które padły podczas jednego z wywiadów. To również jedno z naszych marzeń.

Powstanie Funduszu to odpowiedź na ciągle rosnący problem wypadków z udziałem rowerzystów. Został utworzony po to, aby uczcić pamięć Ani Karbowniczak, dziennikarki, która 3 września 2020 roku została śmiertelnie potrącona przez kierowcę busa. Kierowca zbiegł z miejsca wypadku.
Aby uczcić tragicznie zmarłą, miesiąc później został zorganizowany przejazd z Warszawy do Chodzieży, skąd pochodziła kolarka. Tobiasz wraz z grupą 30 kolarzy przejechał liczącą 340 km trasę, docierając na miejsce wypadku równo miesiąc po śmierci Ani.
Rok później, we wrześniu 2021 obyła się pierwsza oficjalna edycja ultramaratonu, który otrzymał nazwę Hołd dla Ani. Do wyboru były dwa dystanse: krótszy 360 km (Warszawa – Chodzież) oraz dłuższy 720 km (Warszawa – Chodzież – Warszawa). Impreza będzie odbywała się cyklicznie, co roku we wrześniu, a cały dochód z jej organizacji będzie zasilał Fundusz Pomocy Ofiarom Wypadków Kolarskich.

Dla kogo jest Fundusz i jak uzyskać z niego pomoc?

”W Polsce zbieramy pieniądze dopiero wtedy, kiedy komuś coś się stanie. Tymczasem ja chcę prewencyjnie zbierać środki. Nigdy nie wiadomo, komu one mogą się przydać. Z pomocy mogą skorzystać zawodowi kolarze, ale też rowerzyści, którzy są ofiarami wypadków” – mówił Tobiasz Jankowski przed startem pierwszego „Hołdu dla Ani”. To pierwsza w kraju inicjatywa, która pomaga rowerzystom, którzy ucierpieli w wypadkach drogowych. Ze zgromadzonych środków można sfinansować koszty rehabilitacji, zakupu sprzętu leczniczego, pomocy prawnej i psychologicznej. Ze wsparcia mogą skorzystać także rodziny poszkodowanych kolarzy. Fundusz prowadzi też działania prewencyjne, które skupiają uwagę społeczności na problemie bezpieczeństwa na drogach oraz pomagają w edukacji dzieci i dorosłych w zakresie bezpiecznej jazdy i szacunku na drogach.
Jeśli jest się ofiarą wypadku, po pomoc z Funduszu można zgłaszać się do Fundacji Ukryte Marzenia poprzez stronę https://ukrytemarzenia.pl/projects/fundusz-pomocy-ofiarom-wypadkow-kolarskich. Znajduje się tam regulamin oraz wniosek o udzielenie pomocy do pobrania.

Fundusz można wesprzeć poprzez Fundację Ukryte Marzenia, ul. Strzelecka 15, 64-800 Chodzież.

Nazwa banku: BNP Paribas

Numer konta: 05 1600 1462 1079 5381 2000 0005

Tytuł przelewu: darowizna #pomagamykolarzom.

Jak pomóc w akcji Charytatywne 500 km?

Pod linkiem https://www.siepomaga.pl/charytatywne500km znajduje się skarbonka, czyli miejsce, gdzie gromadzone są wpłaty na Fundusz Pomocy Ofiarom Wypadków Kolarskich. – Zachęcamy do wpłacania nawet niewielkich kwot. Niech płyną szerokim strumieniem i niech będzie ich jak najwięcej. W grupie siła, niech nas usłyszą i dostrzegą! – zachęca Paweł Nowakowski.
Organizator ”Charytatywnych 500 km” zaprasza też do udziału aukcji w serwisie Allegro, z których cały dochód zasili Fundusz.
https://allegro.pl/charytatywni/fundacja-ukryte-marzenia/cele/fundusz-pomocy-ofiarom-wypadkow-kolarskich-2

– Znaleźć tam można wiele produktów kolarskich, m. in. kasków (w tym z autografem Mateja!), ciuchów i nawigacji – mówi Paweł. – Bądźcie z nami. Pokażmy, że los naszych koleżanek i kolegów poszkodowanych na drogach nie jest nam obojętny. Zaznaczmy, że obecny poziom agresji i braku bezpieczeństwa na drogach nie jest dla nas akceptowalny – dodaje.