VUELTA A ESPAÑA. SŁONECZNY EPILOG

Choć to klasyki uważane są za sól kolarstwa, największą uwagę – i to przez kilka tygodni – skupiają na sobie grand toury. To one gwarantują wachlarz emocji i są niezapomnianymi widowiskami, podczas których rodzą się legendy.

Przyzwyczailiśmy się do hierarchii wielkich tourów, ale zrodziła się ona dopiero w latach 90. Wtedy uzgodniono, że sezon trzytygodniówek w maju otwierać będzie Giro d’Italia, w lipcu rozgrywany będzie Tour de France, a przełom sierpnia i września to czas Vuelta a España.

W tym zestawieniu hiszpańska impreza przez lata wypadała najsłabiej. Ale właśnie z tego powodu wyzwalała w organizatorach, którzy chcieli dorównać pozostałym dwóm wyścigom, energię do uczynienia z niej wyjątkowej etapówki.

Vuelta rozgrywana jest w niewdzięcznym terminie – przełom sierpnia i września to nie jest czas na trzy tygodnie ścigania, w dodatku po górach. Dlatego skład listy startowej każdego roku jest trudny do przewidzenia. Raczej nie ma w peletonie zawodnika, który zakłada już w styczniu, że głównym celem sezonu będzie hiszpańska etapówka (chyba że jest on Hiszpanem z rodzimej ekipy prokontynentalnej).

Na starcie finalnie stają kolarze, którzy nie załapali się do składów swoich ekip na Giro lub Tour. Albo rekonwalescenci oraz zawodnicy, którym nie powiodło się w sezonie lub w poszczególnych wyścigach i zwyczajnie „chcą się odkuć”. To, co mogłoby wydawać się słabością, okazuje się siłą tego wyścigu. Bo ścigający się w Hiszpanii są niczym wygłodniałe charty, które pragną wyrwać kawałek mięsa dla siebie.

Vuelta ma jeszcze jedną zaletę – jest wyścigiem poprzedzającym mistrzostwa świata. Niegdyś pokutowała opinia, że przyszły mistrz świata musi jechać Vueltę, ale czempionat ją szybko i skutecznie weryfikował. Niemniej w tym roku trasa mistrzostw świata faworyzuje górali, co oznacza, że Vuelta jest dla wielu z nich świetnym sprawdzianem przed rywalizacją o tęczową koszulkę.

Te górskie etapy są też wyróżnikiem Vuelty, bo tu blisko połowa z nich kończyła się dotąd na podjazdach. Na szosach hiszpańskiego wyścigu trudno więc o sprinterów, a nieliczne płaskie odcinki są interesujące dla kibiców głównie z uwagi na – mniej i bardziej spektakularne – ucieczki.

Odstępstwo od reguły

W tym roku zawodnicy po raz 73. stanęli na starcie wyścigu Dookoła Hiszpanii. Wszystko wskazuje na to, że ta edycja będzie inna niż poprzednie. Przebieg trasy zmodyfikowano, ale nadal aż dziewięć etapów zakończy się na podjeździe.

Wielu zawodników odpuściło tour, skupiając się na mistrzostwach świata w Innsbrucku, ale to może sprawić, że rywalizacja otworzy się na młodych zawodników. Może wielu z nich uda się w ten sposób wskoczyć do światowej czołówki.

Z pewnością z ogromną nadzieją na ten wyścig spoglądają Hiszpanie. Po odejściu na emeryturę Joaquima „Purito” Rodrígueza i Alberto Contadora oraz u schyłku kariery Alejandro Valverde, wypatrują nowych gwiazd. Vuelta może dać im trochę wiary w młode hiszpańskie pokolenie zawodników.

Andaluzyjski początek

Wyścig Dookoła Hiszpanii nie będzie łatwy. Peleton będzie miał do pokonania 3271,4 km, które składają się na 21 etapów oraz aż 46 górskich premii. Pierwszy tydzień kolarze spędzą w Andaluzji, a po otwierającej imprezę czasówce, zostaną przetestowani przez Caminito del Rey (3,9 km, 7,8%, maks. nachylenie 15%). Trzeci dzień to okazja dla sprinterów, ale już następnego dnia na Vuelcie zadebiutuje 12-kilometrowy nieregularny podjazd pod La Alfaguara (max 20%), leżący w Parku Narodowym Sierra de Huétor Santillán w Granadzie. Na pożegnanie z Andaluzją swoją szansę dostaną specjaliści od klasyków na dość łagodnym Alto de Ceal.

Drugi tydzień rozpocznie się od mocnego uderzenia. Na dziewiątym etapie zawodnicy zmierzą się z La Covatilla (18,2 km, 5,6%). Następnie czeka ich dzień przerwy i trzy łatwiejsze odcinki, na których o swoje powalczą sprinterzy. Może pójdzie też jakaś spektakularna ucieczka.

Ale weekend będzie naprawdę wystrzałowy. W piątek w finale wyrośnie słynna La Camperona (8,5 km, 7,4%, maks. nacylenie 25%), gdzie kolarze meldować się będą pojedynczo. W sobotę etap z pięcioma wspinaczkami, a na metę zaprowadzi kolejny stromy debiutant, Les Praeres de Nava (4 km, 12,5%, maks. nachylenie 23%). Na niedzielę, przed dniem przerwy, organizatorzy przewidzieli wjazd na słynną górę Lagos de Covadonga (z 12,2-km podjazdem o średnim nachyleniu 7,2%), gdzie w 2015 roku swój triumf etapowy odniósł Przemysław Niemiec.

Kraj Basków i Andora na drodze do Madrytu

Ostatni akord Vuelty rozpocznie się od dość płaskiej 33-kilometrowej czasówki. Siedemnasty etap to górski etap w Kraju Basków z finałem na Monte Oiz, gdzie nachylenie na ostatnich pięciu kilometrach nie spada poniżej 12%, a sięga nawet 23%. Płaski odcinek zaprowadzi peleton do Andory, gdzie na dziewiętnastym etapie zmierzy się on z Coll de la Rabassa (13,2 km, 7%).

A nazajutrz czeka wprawdzie krótki, bo tylko 106-kilometrowy odcinek na Collada de la Gallina (12 km, 8,49%), ale za to z sumą przewyższeń sięgająca prawie 4 tysięcy metrów w pionie. Finał to oczywiście płaski jak stół etap w stolicy Hiszpanii Madrycie.

Początek zmiany pokoleniowej?

73. edycja wyścigu może zapoczątkować wiatr zmian. Jeśli zwycięzcą zostanie zawodnik z rocznika 1990 lub młodszy, to w kolejnych zawodach zawodnicy urodzeni w latach 80. mogą mieć trudne zadanie. Mocny kandydatem do zwycięstwa wydaje się Miguel Ángel López, który zajął 3. miejsce w Giro d’Italia. Rewanż za włoski tour będzie chciał wziąć Simon Yates. Do gry po kontuzji wróci 4. w ubiegłym roku Wilco Kelderman, a o ponownym zwycięstwie śni Fabio Aru. Niespodziankę może sprawić Emmanuel Buchmann.

Groźni będą także doświadczeni zawodnicy, którzy przejechali Tour de France: Alejandro Valverde, Vincenzo Nibali, Rigoberto Urán i Steven Kruijswijk, ale oni mogą potraktować Vueltę jako przygotowanie do mistrzostw świata. W Hiszpanii zobaczymy także Polaków: Rafała Majkę i tegorocznego zwycięzcę Tour de Pologne, Michała Kwiatkowskiego. Nie mielibyśmy nic przeciwko w powtórce z 2015 roku, ani radości ze zwycięstw etapowych, którą w roku ubiegłym zafundował nam Tomasz Marczyński.

Tekst: Tomasz Bojanowski
Zdjęcia: Vuelta a España