Sztyca Bontrager XXX

XXX w linii Bontragera oznacza absolutny top w kolekcji. Komponenty z trzema iksami mają wspierać zawodnika w walce o podium, przy możliwie minimalnej masie gwarantując maksimum sztywności i komfortu. Wszystko po to, by na mecie móc podnieść ręce w geście zwycięstwa.

Wspornik siodła XXX wpisuje się w te założenia, ale z niewielkim odstępstwem. Jego walory użytkowe przedłożono ponad ekstremalnie niską masę, więc ze swoimi realnymi 225 gramami – w wersji 400 mm długości, 27,2 mm średnicy, z offsetem 20 mm – nie jest produktem z kategorii ultralight. Sztyca jest wprawdzie lekka, ale jej waga nie na tyle „piórkowa”, by szczęka opadła tak jak podczas ważenia siodła XXX. Jego test czytaliście zapewne w „Szosie” 4/2018, a jeśli nie to zapraszamy tutaj.

W takim zresztą zestawie testowałem sztycę Bontragera. Fakt, że siodełko to goła karbonowa (świetna zresztą!) deska pozwolił szczególnie precyzyjnie sprawdzić zdolności wspornika do pochłaniania nierówności. A testy jak zwykle w moim przypadku były dość intensywne – sporo kilometrów w dobrym tempie, w tym kilka wyścigów. I oczywiście również bruki, zarówno te równe, jak i te zabójcze dla wszystkiego, co się po nich porusza. W sumie używam wspornika już 5 miesięcy.

Konstrukcja

Na ten temat można powiedzieć sporo dobrego. Karbonowy wspornik ma specyficzny kształt – w dolnej części jest okrągły, natomiast bliżej jarzma przekrój się spłaszcza, co zapewnić ma sztycy więcej ugięcia. Górna część jest śliska i błyszcząca, natomiast dolna jest matowa, co zapewnia większe tarcie, więc sztyca nie obsuwa się w ramie. Poprawny montaż i regulację ułatwia nadrukowana podziałka.

Całe piękno XXX-a, oprócz atrakcyjnego wyglądu, kryje się jednak w jarzmie. Stworzono je spełniając chyba oczekiwania mechaników ekip zawodowych, bike fitterów lub osób takich jak my – często dokonujących zmian siodełek i regulacji. Jarzmo wyposażono bowiem w osobną regulację kąta pochylenia siodełka oraz montażu samych prętów. W skrócie – jeśli ustawi się już siodło w płaszczyźnie przód-tył, to dokręciwszy jedną śrubę z boku jarzemka można zająć się kątem, za który odpowiada inna śruba i inny „mechanizm”. Oczywiście, też wyposażony w podziałkę. Bardzo dobre rozwiązanie, które choć z pewnością wpływa na finalną wagę całej sztycy, ale warte jest każdego dodatkowego grama, bo jest po prostu jest doskonałe.

Co również istotne, dostęp dla klucza jest w obu regulacjach bardzo łatwy. Oczywiście, jeśli ktoś szuka ekstremalnej oszczędności wagowej, sięgnie po inną sztycę, są przecież dobre modele, które ważą mniej. Ale walory 40-centymetrowego XXX-a z dwucentymetrowym offsetem i tym doskonałym jarzemkiem są niepodważalne. To po prostu bardzo przyjazny użytkownikowi produkt.

Jazda

Pierwszym odczuciem podczas jazdy jest przede wszystkim wysoki komfort. Zarówno ten odczuwalny dla ciała, jak i ten zauważalny. Sztyca mocno pracuje na nierównościach, skutecznie pochłaniając drgania. Czuć jej spore zdolności tłumiące i również widać, gdy spogląda się na wyraźnie odginający się podczas jazdy wspornik. Co ważne, podczas testów ani razu się nie obsunął (montowałem oczywiście na pastę do karbonu i dokręcałem z właściwym momentem). Siodełko, po odpowiednio mocnym dokręceniu, również pewnie spoczywa w jarzmie.

Katowałem cały ten zestaw wiele razy jeżdżąc po naprawdę kiepskiej kostce i nie udało mi się wywołać żadnego niepożądanego efektu, czy też spowodować defektu. Sztyca pewnie trzyma siodełko, pozostając jednocześnie na raz ustalonym poziomie wysunięcia.

Bontrager XXX dostępny jest w ośmiu wersjach stanowiących kombinację dwóch długości (330 i 400 mm), bez offsetu lub z offsetem 20 mm oraz w dwóch średnicach – 27,2 i 31,6 mm. XXX fabrycznie obsługuje okrągłe pręty 7×7 mm, natomiast my używaliśmy jej z siodełkiem o prętach 7×10 mm, które wymaga dokupienia osobno „oczek” do takiej średnicy.

Cena: 879 zł
www.trekbikes.com/pl

Testował: Mikołaj Jurkowlaniec
Zdjęcia: Hania Tomasiewicz