Specialized Deflect

Zimowe zbrojenia ułatwił mi w tym roku Specialized. Model Deflect okazał się bardzo uniwersalny. To rękawiczki, które pokryją zapotrzebowanie termiczne kolarza na jakieś (w zależności od miejsca zamieszkania w Polsce) 75% zimowych dni.

Używam ich w zakresie od -3 do +5, a nawet +7 stopni Celsjusza przy szosowej jeździe w lżejszym tempie. Konstrukcja nie należy do masywnych, dobrą izolację zapewnia podgumowany spód oraz softshellowa górna część rękawicy. Dobrze sprawują się w wietrzne dni, praktycznie nie przepuszczając chłodnego powietrza. Również lekki deszcz im niestraszny. To ogromne zalety, gdyż to właśnie wiatr i wilgoć potęgują uczucie chłodu. Jeśli ktoś szuka jednych rękawic na całą zimę, to właśnie Deflect może być strzałem w dziesiątkę. Nie są grube i pozwalają w pełni kontrolować rower oraz zmieniać biegi.

Charakterystyczne dla nich – zapewne z racji ograniczonej przepuszczalności softshella – jest odczuwalne pocenie się dłoni. Nawet gdy jeździłem w nich przy -3 stopniach Celsjusza, po trzech godzinach było mi cały czas ciepło. Natomiast od środka były dość mocno wilgotne, a z zewnątrz całkowicie suche. Nie przeszkadza to jednak w jeździe, gdyż mówimy tu jedynie o delikatnym dyskomforcie. Sprawdzałem je dość intensywnie na przełaju oraz MTB i stwierdzam, że nie ograniczają precyzji prowadzenia roweru w terenowych warunkach.

Na koniec małe minusy, ale i pozytywne zaskoczenia jednocześnie. Zacznę od ich rozmiaru – używam XL, L są nieco za krótkie, XL dobre na długość, ale trochę za szerokie. Osoby o szczupłych dłoniach muszą znaleźć rozmiar dla siebie, przymierzając je wcześniej, bo rękawice są wewnątrz dość obszerne. Z drugiej strony – brak ucisku poprawia krążenie. Niespodzianka? Zwykle zbyt szerokie rękawice irytująco się podwijają i sprawiają, że chwyt kierownicy nie jest wygodny. Tutaj materiał jest na tyle sztywny, że nic się nie zwija, więc ta ich „obszerność” w ogóle nie przeszkadza.

Druga sprawa to mankiet. Jest wysoki i gruby, dobrze izoluje od zimna, nie ma jednak żadnego ściągacza, jest po prostu szeroki i nachodzi na bluzę lub kurtkę, a pod rękaw raczej ciężko go wepchnąć. Niby słabo, bo gdzieś tam bokiem może przedostać się jakiś podmuch zimnego powietrza. W praktyce jednak jego wysokość sprawia, że – o ile nie mamy zbyt krótkich rękawów – to rozwiązanie zdaje egzamin. Na plus – banalnie wygodne i proste zakładanie i ściąganie.

Testował: Mikołaj

Cena: 179 zł
www.specialized.com