Pracowity początek sezonu w nowym teamie

Michał Gołaś, od sezonu 2016 zawodnik Team Sky w krótkiej rozmowie opowiada nam o swoich wrażeniach ze zgrupowania, organizacji i funkcjonowania największego kolarskiego zespołu świata.

Processed with VSCOcam with hb2 preset

Czy na poziomie pro dostrzegalne są jakiekolwiek różnice między teamami – organizacją, treningami, kulturą teamu, atmosferą w zespole, relacjami z szefostwem itd?
Michał Gołaś: Z pewnością jest kilka delikatnych różnic, organizacyjnie Sky wydaje się większy, dla drużyny pracuje więcej osób i każdy ma przydzielone swoje zadania, z których świetnie się wywiązuje. Atmosfera wiele się nie różni, też jest bardzo dobra. Są to dwie różne ekipy, ale odczucia są bardzo podobne. Dave Brailford bardzo dużo przebywa z ekipą, zna najmniejsze detale treningu i organizacji, trzyma rękę na pulsie i motywuje każdego z osobna, na mnie zrobił ogromne wrażenie.

Team Sky czymś Cię zaskoczył? Coś okazało się dla Ciebie zupełnie nową kwestią, z którą wcześniej nie miałeś styczności?
Sporo się nasłuchałem o zasadach panujących w tej ekipie, ale od środka nie wygląda to tak strasznie. Każdy jest bardzo profesjonalny i dba o szczegóły. Większy nacisk kładzie się na dietę i jakość treningu, to według mnie robi ogromną różnicę, „marginal gains” jak mówią.

Czy w nowym teamie spotkałeś się z nowymi metodami treningowymi, z innym podejściem do treningu, których wcześniej nie znałeś, nie praktykowałeś?
Trening znacznie się różni, jest o wiele więcej kilometrów do przejechania i każdy ma indywidualne zadania do wykonania, kontakt z trenerem jest bardzo ścisły. Sporo się zmieniło w moich przygotowaniach, są inna bodźce. Wszystko to bardzo mi się podoba, to mój styl i moja filozofia treningu, jestem nadal otwarty na nowości i cieszę się, że wciąż mogę próbować czegoś nowego, bardziej wymagającego. Zobaczymy jak mój organizm na to zareaguje.

Od początku łatwo było porozumieć się z ekipą, z zawodnikami, obsługą, szefostwem? Są jakieś rytuały, obrzędy, przez które przejść muszą nowi kolarze?
Bardzo szybko zintegrowałem się z nowymi kolegami, praktycznie po pierwszym zgrupowaniu czułem się jak wśród swoich, ale najlepszym testem będą pierwsze wyścigi. Na razie jest świetnie i jeśli tylko wyniki to potwierdzą, to nie sądzę, żeby coś miało się zmienić. Nowi kolarze już w październiku przeszli prawdziwy sprawdzian w Londynie, bardzo to zintegrowało grupę, nie będę ujawniał szczegółów, ale zabawa była przednia!

To zgrupowanie, pod względem organizacji, zasad, metod treningowych, żywienia lub każdym innym jest prowadzone inaczej niż jesteś przyzwyczajony?
Zmieniły się trochę zasady, o wiele większy nacisk stawiany jest na dietę i przystosowanie jej do treningów jakie wykonujemy. Zwracamy uwagę na to, co jemy i kiedy, wszystko konsultowane jest z dietetykiem i w oparciu o treningi, które wykonujemy. Organizacyjnie niewiele się zmieniło od zeszłego roku, niczego nam nie brakuje, kolarz ma idealne warunki do rozwoju.

Jak oceniasz odzież Raphy, firmy cieszącej się wśród kolarzy ogromną estymą? Dużo mówiło się także o rowerach Sky na sezon 2016. Jakie wrażenia z jazdy na nowej Dogmie F8?
Rapha jest świetna, dobrze się to nosi, a jeszcze lepiej wygląda, to przyjemność zakładać takie ciuchy… Ze zmianą roweru nie było łatwo, bo po czterech latach inna geometria wymagała cierpliwości, ale teraz już czuję rower bardzo dobrze i pozycja jest prawie idealna. Rower jest bardzo szybki, chyba jego aerodynamika robi znaczną różnicę, zobaczymy jak wypadnie podczas pierwszych wyścigów, mam nadzieję, że jeździec podoła!

Kiedy i gdzie pierwszy start w barwach nowego teamu?
Zaczynam sezon na Majorce, wezmę udział w trzech wyścigach Challenge’u, później lecę prosto do Dubaju i po małej przerwie Volta ao Algarve. Początek sezonu pracowity, dlatego zależy mi, żeby zacząć na wysokim poziomie!

Fot.: Michał Gołaś
Rozmawiała: Małgorzata greten Pawlaczek

Dodaj komentarz