Polki znów w Giro Rosa

Giro Rosa, do 2013 włącznie zwany Giro Donne, to kobieca etapówka organizowana we Włoszech od 1988 roku. Obecnie Giro d’Italia Femminile, jak brzmi oficjalna nazwa wyścigu, to najdłuższa i najtrudniejsza impreza dla kobiet w kalendarzu Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI). Ma też najwyższą kategorię, UCI 2.1.

Jak pisał Piotr Ejsmont w ostatnim wydaniu SZOSY, „(…) Giro Rosa ma ma bogatą historię i z początku wcale nie był to różowy wyścig – liderka jechała w koszulce koloru fuksji”. Kobieca edycja Giro aż do początków XXI wieku była, obok Tour Cycliste Féminin i Tour de l’Aude Cycliste Féminin jednym z trzech największych wyścigów kolarskich dla kobiet. Odkąd zaprzestano organizacji etapówek we Francji, włoski wyścig jest jedynym Grand Tourem w kalendarzu elity kobiet.

Ścigały i ścigają się w niej także Polki, z których pierwszą była Bogumiła Matusiak. W 1994 roku w klasyfikacji generalnej była 23., a w 2000 osiemnasta. Najwyżej sklasyfikowaną polską zawodniczką była w 2011 roku Sylwia Kapusta-Szydłak, ósma w klasyfikacji generalnej, choć przez pewien czas była wiceliderką. Piotr Ejsmont zauważa, że „gdyby to przydarzyło się w męskim Giro, z pewnością zostałaby obwołana bohaterem narodowym”.

Faworytki z Polski

Najwięcej Polek, aż sześć, wystartowało w ubiegłorocznej edycji. Podium zdominował team Kasi Niewiadomej, Rabo-Liv. Pierwsza była Marianne Vos (liderka klasyfikacji punktowej), druga Pauline Ferrand-Prévôt (jednocześnie zwyciężczyni klasyfikacji młodzieżowej), a trzecia Anna van der Breggen. Kasia zajęła wysokie, 11. miejsce (i trzecie wśród najmłodszych zawodniczek).

Podbudowana sukcesami ostatnich miesięcy, pozytywnie nastawia się na rywalizację w Giro Rosa 2015. Wymieniana jest także wśród faworytek wyścigu.

– Już jutro stanę na starcie Giro Rosa, drugi raz w życiu. Optymistycznie patrzę na czekające mnie etapy. Na pewno będzie ciężko i gorąco. Jest wiele świetnych ekip, które będą chciały powalczyć o zwycięstwo, ale ja jestem pewna swojej drużyny. Wiem, że razem możemy walczyć o tę różową koszulkę – podkreśla. – Mój cel na ten wyścig jest prosty, chcę wygrać etap, podnieść ręce do góry przejeżdżając przez metę i cieszyć się zwycięstwem… Bardzo chciałabym to osiągnąć i zrobię wszystko, naprawdę wszystko, by tak się stało. Zwłaszcza, że moja dyspozycja jest na dobrym poziomie. Po tym zakręconym czerwcu udało mi się złapać kilka dni odpoczynku, jestem wypoczęta i gotowa.

Dobry występ w Giro Rosa od początku sezonu jest ważnym sportowym celem Eugenii Bujak, która od dwóch lat reprezentuje barwy słoweńskiej ekipy BTC City Ljubljana.

– Chciałabym dobrze wypaść w Giro Rosa. Wyścig w tym roku rozpoczyna się w Słowenii, więc grupie zależy, by się dobrze zaprezentować przed publicznością i sponsorami – powiedziała Gienia w udzielonym nam do pierwszego numeru SZOSY wywiadzie. – Chcę powalczyć o jeden z etapów. Cały wyścig chcę przejechać zdecydowanie lepiej niż w ubiegłym roku. Czuję się bardzo dobrze i nastawiam się na walkę – dodaje dzisiaj.

I jeszcze kilka polskich „walczaków”

W Giro Rosa w koszulce z orzełkiem pojedzie aktualna Mistrzyni Polski z Sobótki, Małgorzata Jasińska (Alé Cipollini).

– Moje cele na Giro to pokazać się z jak najlepszej strony i spróbować zawalczyć na którymś z etapów. Bo o klasyfikacje generalną, bądźmy szczerzy, będzie ciężko. Większość wyścigu prowadzi przez długie podjazdy, a ja góralką nie jestem. Będę oczywiście próbowała zabierać się w odjazdy i dać z siebie wszystko. Kto wie, może, jak na mistrzostwach Polski, gdzie świetnie mi się jechało, zaskoczę kolejny raz! – powiedziała nam Małgosia.

Na walkę nastawia się Ewelina Szybiak (Aromitalia Fondriest), której zamiary uplasowania się wysoko w klasyfikacji generalnej pokrzyżowała przede wszystkim kontuzja nadgarstka z początku sezonu i konieczna rekonwalescencja. Ale wciąż jest dobrej myśli.

– Giro było moim głównym celem na pierwszą część sezonu. Tak ustaliłam ze swoim trenerem jeszcze w zeszłym roku, że muszę być na nie gotowa w stu procentach. Po drodze miałam kilka problemów zdrowotnych i moje przygotowana uległy trochę zmianie. Ale obiecuję, że na każdym etapie będę walczyć na ile starczy sił i dam z siebie tyle, ile mogę. Jestem pod każdym względem gotowa na to wyzwanie – zapewnia.

Rolę gregario dla liderek swojej drużyny, Boels Dolmans, odegra w tym wyścigu Katarzyna Pawłowska, która świetną dyspozycję potwierdziła podczas wyścigu w Sobótce. Ekipa naszej Kasi zamierza „namieszać” w klasyfikacji generalnej, a Amerykanka Evelyn Stevens jest jedną z kandydatek do zwycięstwa.

– Jadę na Giro Rosa w roli pomocnika. Będę miała swoje zadania do wykonania, jeszcze nie znam szczegółów, dowiem się na miejscu – mówi Kasia. – Lekko nie będzie, walczymy o generalkę i zwycięstwa etapowe. Evie (Stevens – przyp. red.) i Megan (Guarnier – przyp. red.) są w stanie sięgnąć po wygraną lub miejsce na podium. Nie ukrywam, że szykuje się ciężki wyścig, tym bardziej, że wracam po kontuzji i tak na dobrą sprawę nie wiem, na ile jestem przygotowana. Wszystko wyjdzie w praniu, ale mam nadzieję, że z etapu na etap będzie lepiej. Obiecuję, że dam z siebie 110 procent!

Wyścig w piątek, 3 lipca otworzy 2-kilometrowy prolog, prowadzący przez ulice stolicy Słowenii, Lublany. Do 12 lipca rozegranych zostanie jeszcze 9 etapów. Przed zawodniczkami w sumie 892 km po słoweńskich i włoskich górach.

Tekst: Małgorzata Greten Pawlaczek Zdjęcia: Miłosz Bujak

Dodaj komentarz