Nowy Trek Emonda – pierwsze wrażenia

_E3I2225

 

Po raz pierwszy pokazana światu w 2014 r., Emonda SLR była najlżejszą w owym czasie seryjnie produkowaną ramą szosową na świecie, a najdroższy model SLR 10 – najlżejszym tego typu rowerem (4,6 kg). Testerzy nie mogli się jej nachwalić. Mimo wszelkich zalet Emondy nie do uniknięcia było jednak to, co zdążyło się już w międzyczasie wydarzyć – na rynku pojawiły się konkurencyjne „superlighty”, odbierając Trekowi palmę pierwszeństwa w konkursie na najlżejszą seryjnie produkowaną ramę. Firma przygotowała się jednak na to zawczasu. I oto mamy nową Emondę SLR, z ramą o wadze… 640 g.

A właściwie dwie Emondy – jedną z hamulcami obręczowymi, a drugą z tarczówkami. A tak naprawdę… cztery, bo każda występuje, jak to u Treka, w dwóch wersjach geometrii, mniej (H2) i bardziej (H1) wyczynowej. Każda z tych ram jest obecnie wagowym liderem w swojej kategorii. Najbardziej imponująca jest chyba wersja Disc (665 g), lżejsza niż dotychczasowa Emonda z tradycyjnymi hamulcami.

Co ciekawe, z wyglądu nowa rama różni się od poprzedniej tylko nieznacznie. Drobne zmiany profili rur, tu mniej, tam bardziej zarysowane krawędzie, ciut inaczej poprowadzone przewody. Tylko w wersji Disc różnica jest widoczna jak na dłoni. Pozostałe warianty różnią się od poprzednich mniej więcej tak, jak iPhone 7 od 6. Z zewnątrz niemal niezauważalnie, za to w środku – jak nas zapewniono – zasadniczo.

Najważniejsze zmiany dotyczą kół i hamulców. Przy zachowaniu ultralekkiej wagi Trek w nowej Emondzie zdołał pomieścić nie tylko tarczówki, ale i opony 28 mm. W takim zestawieniu rower staje się tak wszechstronny, że nie sposób nazwać go już wyłącznie sprzętem wyścigowym. Jest bardzo odporny na nierówne drogi, dziury, doskonale radzi sobie też z szutrami. Wszystko, co trzeba zaznaczyć, z zachowaniem dynamiki, żywiołowości i charakterystyki sterowania godnej roweru wyścigowego najlepszej klasy. Zgodnie z tym, czego można było oczekiwać, doskonale podjeżdża, ale też zapewnia wyjątkową stabilność na zjazdach.

Rama Emondy jest teraz produkowana w dwóch wersjach: SL (ok. 1000 g) i SLR (640, 664 g).

Więcej o naszych wrażeniach z jazd testowych piszemy w lipcowej SZOSIE.